poniedziałek, 19 listopada 2018

kilka trenów w jednej sukni

 Marszczenia, marszczenia, same marszczenia...
 Się odziubałam!
Mogło być lepiej, ale może przy innej kiecce tak wyjdzie.
Tkanin poszło do diabła. Róż, łosoś i biel w grochy.
Do tego jakby wszystkiego było mało, doszyłam jeszcze hafty. A co będę żałować...
Treny wszyłam na różnych wysokościach, bo w sumie czemu nie.
Poza obszywaniem wszystkich skrawków, głównie szyłam w rękach. Pamiętacie jak kiedyś nie cierpiałam różu?
Miałam wręcz alergię, tak teraz sama chodzę ubrana niemal od stóp do głowy.
 30tka stuknęła, perspektywa się zmienia ;)
Jak Widzicie na ostatnim zdjęciu z niedzielnego zjazdu, uszyłam więcej rzeczy, ale pokażę je bliżej jak znajdę czas.

















niedziela, 18 listopada 2018

koronki i hafty



Sukienka dla Elsy Lin jest elastyczna, mimo to ma wszyty suwak, a żeby jeszcze łatwiej się ją zdejmowało, wiązanie z przodu jest z gumeczki.
Wiecie że nie lubię szyć dwóch takich samych rzeczy, także tej już też nie powielam nawet w podobnej odsłonie.
Często bywa tak że tasiemek, ozdobników, tkanin z których coś szyję mam jak na lekarstwo, na styk na jedną kreację -to mnie zmusza do większej kreatywności i sięgam po kolejne wzory.
Chociaż kusi żeby machnąć wreszcie całą kolekcję...

Dawno nie było opcji midi, więc proszę bardzo.
Załapała się nawet na dollmeet w Lublinie w środku lata.
Wybaczcie mi jakość zdjęć, kupiłam aparat Nikona, ale jakoś ciężko mi się z nim oswoić (już prawie od roku....)