czwartek, 15 czerwca 2017

hafty i tiule & nowy kącik krawiecki

Jak dzisiaj zdążę, to lalka załapie się na sesję w plenerze. Korzystam z paru dni wolnego i przypominam sobie jak się szyje i jakie to przyjemne.
Najlepszy moment - 20 minut nie widziałam co szyję i do ostatniej chwili nie wiedziałam co wyjmę spod stopki maszyny, oczywiście chodzi o dół sukienki. Taki urok szycia miniatur. Zostało jeszcze dopasować górę i parę poprawek...
Ogromnie się cieszę, że ten remont jest już za mną. W szczególności cyklinowanie podłóg. Kupiłam nowe meble, duże biurko na którym mogę się wygodnie rozłożyć, a 2m szafa wreszcie mieści wszystkie tkaniny, akcesoria i inne duperele do miniatur. Jak to wszystko fruwało po mieszkaniu, nic nie mogłam znaleźć. Teraz będę korzystać do woli :D