wtorek, 21 października 2014

Pierwsza Blondi w domu Dark i wspólny wypad do Irlandii :)

Dalibyście wiarę ? Kiedyś miałam głupie uprzedzenia, gdy one znikły sądziłam że nazwa mojego bloga zobowiązuje i zawsze wybierałam ciemnowłose lalki. Ale nie lubię sama siebie ograniczać, a ta lalka tak chwyciła mnie na zdjęciach u innych kolekcjonerów że szok. Zakochałam się w tym jak układa się światło na jej twarzy, dzięki któremu wygląda jak żywa. Gdy leciałam do Irlandii wybór był prosty, wzięłam nową FR ze sobą i tam w biegu pstryknęłam jej kilka fotek plenerowych. Żałuję że nie mogłam jej zabrać nad morze do Bray, ale wolałam całą uwagę poświęcić wtedy bliskim. Przy okazji okazało się że nie jest tak tragicznie z moim angielskim gdy opowiadam o swojej pasji :D siostra była w szoku gdy dogadałam się nawet z parą z Francji - którą serdecznie pozdrawiam :D



Pierwszy raz w życiu byłam za granicą i pierwszy raz w życiu leciałam samolotem. Bujać w obłokach to ja zawsze lubiłam, ale latanie nad wszystkimi piętrami chmur jest niesamowite! Nie wiem czy coś to przebije.. chyba nie.




Ooooooh....!!!
Gorączka w samolocie i zapalenie uszu nie były w stanie zepsuć mi wrażeń :D 

Zdjęcia robiłam w Phoenix Park i na dziedzińcu wielkiego Muzeum w Dublinie.
Nowa FR16 to Elsa Cosmetic Surrender z linii 2014.








 Wpychając lalce w tyłek kija (żeby stała) rozbawiłam paru Irlandczyków :D

Na tle Wielkiego Monumentu w Phoenix Park (ok 770ha powierzchni) gdzie najbardziej lubią biegać jelonki. 

Włosy potargał wiatr, moje też go mocno odczuły. Następnego dnia siostra połowę mi ścięła :D i o dziwo nie żałuję. 





 
ZOO Dublin


Idziemy dalej zwiedzać..





Poznałam ciekawą projektantkę - to jej butik
Nic tylko KUPOWAĆ
 Dawna biżuteria w oryginalnych pudełeczkach 


 Musiałam go zmiażdżyć by zmieścił się w kadrze :D 
 Ławki, kręte schody, statki, w co drugim sklepie coś by przyswoił dla lalek !
 No nie dam rady pokazać Wam wszystkiego.. :(
Temple Bar (tam gdzie nadzy Szkoci nosili mnie na rękach xD ale zdjęcia nie pokażę, heheh )

To już pod domkiem.
 A tu już w drodze do raju - BRAY 


Wzięłam sobie kawałek plaży do domu ...jakieś 1-2kg xD

 A to mój najlepszy lunch (fish and chips) w życiu - ten widok, powietrze, wiatr i słońce!!!!!!
Żal było wracać do Polski...




6 komentarzy:

  1. fajnie móc dotrzeć do marzeń...
    a Blondi piękna, więc nie dziwota, żeś uległa...
    podoba mi się jej zielony szal (chusta?) do stalowego wdzianka

    OdpowiedzUsuń
  2. Fotorelacja fenomenalna! Dzięki Tobie poczułem się jakbym tam był. Na widok sklepu Disneya aż dech mi zaparło...szkoda,że nie ma fotek z wnętrza;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam fotki z wnętrza :D przy poprzednim poście zapowiedziałam oprowadzanie po sklepie Disneya :)

      Usuń
  3. Fantastyczna podróż i super relacja :) Nie dziwię się, że Elsa chwyciła Cię za serce - to najlepsza FR z nowej serii :) I wygląda obłędnie w tym kompleciku od Żeni, w ogóle to chyba Twoja pierwsza taka codzienna stylizacja i muszę powiedzieć, że jest rewelacyjna! Skąd ten szary ciuszek i zielony szal? Bo spodnie poznaję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jak tam urokliwie! i ten sklep!! obłęd!!! i żyrafy!!!!!!!!piękne zdjęcia i wogóle super wyprawa!pozazrościć!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tym kijem dobre ..strasznie się usmialam..piękne fotki ..miałam ta lalke tylko jeden feler zolknie na potege :-(

    OdpowiedzUsuń