czwartek, 15 sierpnia 2013

Post śmieciowy monsterka/repaint/ lalki na obrazach - moje malarstwo



Trafiła do mnie Monster High Clawdeen Wolf.. chyba jakaś ostra limitka bo takich włosów to ja u żadnej nie widziałam. Ale temat Monsterek jest dla mnie obcy. Lalka przyjechała do mnie na SPA od siostrzenicy koleżanki. Pobędzie jeszcze jakiś czas w moim domu, może coś jej uszyję gdy moje maszyny wrócą z naprawy.
Jej włoski wyglądały strasznie..

a tak po 5 minutach płukania wrzątkiem, czesania i suszenia łącznie.





Następną moją ofiarą jest główka Barbie Louboutin
i mój nieszczęsny pierwszy repaint..
poznajcie pierwszą lalkę transwestytę w mojej kolekcji :

Może powinnam poćwiczyć na klonach monsterek ? 
i nigdy więcej nie malować takich oczu..

no a teraz zastanówcie się czy chcecie przesuwać tą stronę dalej w dół..
....

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
dziś rano ogarnęłam swój leniwy tyłek i zaczęłam malować..
ale jestem załamana...
malarki ze mnie nie będzie to wiedziałam od zawsze..
ale chyba nie skończę studiów..
chyba się nie nadaję.
Nie malowałam prawie 2 lata
nie robiłam totalnie nic
nie rozwijałam się, nie kształciłam
zwyczajnie się opierdalałam.
Jak jeszcze znalazłam lalkowe hobby to zapomniałam nawet jak farba śmierdzi.
Mam mieć operację na zatoki, mam uczulenie na terpentynę i sama myśl o tym że mam siedzieć w tym bagnie sprawia że mi się wszystkiego odechciewa. Tak wyglądają początki mojej pracy (olejami)
Nie da się niestety wszystkiego zrobić od razu, nałożyć zbyt wiele, od razu wycieniować bo powstaje na płótnie bagno i brudna breja..
A na tym obrazie praktycznie wszystko jest do poprawki.


nienawidzę tworzyć pod przymusem, nienaaaaawiiiidzęęęęę ;(






8 komentarzy:

  1. masz dobra kreske! teraz dopiero zauwazylem że malujesz lalkę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hello from Spain: great job. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
  3. Bzdury wypisujesz! Masz wielki talent i pięknie malujesz. To normalne, że po dłuższej przerwie człek się usztywnia. W ciągu kilku dni wrócisz do dawnej formy, a nawet ją przebijesz. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Your Monster is great... I wish have her!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ufff…
    Pokazała Pani publicznie swoją pracę malarską, zatem sądzę, że oczekuje Pani reakcji publiczności: zachwytu lub konstruktywnej krytyki.
    Dobrze, że chce się Pani malować (lub nie chce, co jest jak mniemam żartobliwym wyznaniem studentki wydziału artystycznego). Skoro miała Pani tak długa przerwę, może warto zainwestować w kurs rysunku, aby „rozrysować” rękę? Przed namalowaniem obrazu warto pomyśleć nie tylko nad tematyką (tę już Pani wybrała), ale również nad kompozycją pracy. Stojąca postać w centrum obrazu, bez żadnego kontekstu, przypomina bardziej ćwiczeniową pracę kandydata na studia lub studenta pierwszego roku, który dopiero uczy się rysować postać, a nie prace osoby mającej za sobą kilkuletnią edukację artystyczną. Odnoszę wrażenie, że malując pokazany obraz chciała Pani od razu wypłynąć na głęboka wodę. Nie wykonała Pani ćwiczeniowych szkiców postaci, detali, koncepcji kolorystycznej, światłocienia. Nie nałożyła Pani pierwszej warstwy kolorów, tła, cieni, a od razu zaczęła Pani pracować nad detalami tułowia, kładąc grubą warstwę farby w okropnym kolorze gliny (lub czegoś innego), nie myśląc wcale o oświetlonych i zacienionych elementach. Przez nadmiar farby, nie kładzionej warstwami, namalowane ciało jest toporne, bez delikatności, górna część w ogóle jest płaska, bez światłocienia i subtelności kształtów, a piersi są nierówne. Jeśli ma Pani problem z posługiwaniem się farbami olejnymi i z ich czasem schnięcia oraz mieszaniem (nie ma się czego wstydzić, nie każdy lubi oleje), to może warto malować akrylami? Nie śmierdzą (akryle „Cryla” firmy Daler-Rowney lub „Rembrandt” firmy Talens wręcz ładnie pachną), no i szybko schną. Ale przede wszystkim, niech Pani sobie rozrysuje rękę szkicując postaci, aby nabrać wprawy. Niech Pani szkicuje jak najwięcej, aż do bólu ręki, rysując najpierw ogólny zarys postaci, a później szczegóły i światłocień. Serdecznie życzę powodzenia!
    P.S. Nie rozumiem okrzyku, że „nienawidzi Pani tworzyć pod przymusem”. Odniosłam wrażenie, że temat „Lalki w obrazach” wybrała Pani sama, kierując się swoimi zainteresowaniami, więc gdzie tu przymus?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja zawsze miałam tendencję do kładzenia grubych warstw farby i "dziubdziania" czyli od razu uderzania w detale. Co do projektu/kompozycji został zatwierdzony i przedyskutowany z prowadzącym. Jednak nie mogę liczyć na jego pomoc po etapie projektów bo jest na urlopie. A kolor "gliny" ma lalka którą maluję. Będę malować też inne o jaśniejszej karnacji. Pokazując ten obraz nie liczę na zachwyty, pokazuję tylko swoje zmagania z nim. Robię to w ogromnym pośpiechu, na namalowanie kilku obrazów mam 10 dni. Do tego inne prace. Lubię lalki, malarstwo niekoniecznie. Maluję ten obraz z obowiązku, nie dla własnej przyjemności dlatego tak marudzę. Gdy maluję dla przyjemności moje obrazy wyglądają zupełnie inaczej :( Kiedyś zaniosłam jeden taki na uczelnię, wszyscy myśleli że to mój dyplom.. był dobry. Ten nie jest, i ja w malarstwie ogólnie dobra też nie jestem. Jednak jakoś muszę podołać temu zadaniu..

      Usuń
    2. A ja doskonale rozumiem Dark Beauty !! myślę że "nienawidzę rysować pod przymusem" znaczy tyle co nienawidzę rysować na czas , a prace zaliczeniowe itd, niewątpliwie takie są, są to prace które trzeba skończyć i poddać ocenie i ja też tego nienawidzę zdecydowanie wolę malowanie " nie pod przymusem" czyli jeśli mi się coś nie podoba i nie wychodzi nie poddaje tego ocenie, nie pokazuje profesorowi, nie muszę tego kończyć, nie mam ciśnienia że muszę to zrobić ... mogę to robić tak długo jak chcę... każdy ma prawo przecież mieć własne odczucia, Pani Grażyno jeśli jest Pani tak idealną osobą i tak pani lekko wychodzi malowanie zwłaszcza olejami to gratuluje, nie każdemu wszystko przychodzi tak łatwo, co nie znaczy że Ci którym coś przychodzi z "bólem" mają tego nie robić, po kolejne jeśli uważa się Pani za takiego kompetentnego krytyka ( a wnioskuje z komentarza, że tak to nie rozumiem podejścia oceny do wybranego koloru, sposobu malowania ( grubo czy ciężko) czy też kadru ( o tym zaraz) Przecież to jaki kolor wybrała artystka jest jej sprawą, widocznie miała w tym jakiś zamysł... moim zdaniem fajnie dobrany kolor ( wystarczy zagłębić się trochę w lalkarstwo bjd - nie wiem czy na tym Pani się zna) lalki często są rzeźbione ręcznie więc to fajne nawiązanie moim zdaniem właśnie np. do gliny... Co do ciężkości czy grubości farby, nie zapominajmy że tu malowana jest lalka, więc również moim zdaniem fajnie, że nie jest to takie lekkie i delikatne jak ciało , a właśnie bardziej rzeźbiarskie, co do rzekomej nierówności piersi ... nie mogę się tego dopatrzeć choćbym chciała .. ja widzę tu raczej coś w rodzaju skrótu perspektywicznego i przez to jedna pierś jest inna bo przecież lalka ta nie stoi do nas całkiem frontem... a co do kadru ... to jasne na ten temat można dyskutować ale to jest również wybór artystki... Moim zdaniem chodziło tu właśnie o to żeby nie było zbędnych szczegółów i rozpraszania niepotrzebną przestrzenią w kadrze czy też innymi elementami, bo widz najpierw ma zobaczyć ciało a potem że to nie ciało a lalka ... i moim zdaniem o coś w tym stylu chodziło artystce więc zamysł centralnego wykadrowania i wypełnienia kadru ma tu jak największy sens :) no ale oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania...

      Usuń
  6. Monsterkę udało Ci się doprowadzić do ładu :) A przemalowana Louboutin Skojarzyła mi się z Goddess of Galaxy!!! :)

    OdpowiedzUsuń