czwartek, 3 stycznia 2013

2012

Nowy rok nakłania nas do przemyśleń i zrobienia podsumowania. Planowałam je na później, na luty kiedy to moje lalkowanie skończy dopiero roczek..
Ale znając siebie wiem, że do tego czasu może się dużo zmienić.
Rok 2012 szczególnie zapadnie mi w pamięć. To w nim odnalazłam drugie zycie, odnalazłam w sobie pasję. Do tej pory miałam wiele zainteresowań i nie potrafiłam spośród nich wybrać, teraz mogę je realizować dzięki twórczości okołolalkowej.
Począwszy od malarstwa-bo kto lepiej pozuje jak nie lalka, fotografii, wizażu - może w 2013 zrealizuję swoje pierwsze repainty, po stylizację, modę, aranżację wnętrz (teraz tez miniaturowych), i wszech-rozumiane robienie czegoś z niczego..

Gdy kupiłam pierwszą lalkę.. nastąpił przełom. Dziwiłam się wcześniej jak można tyle kupować, byłam raczej oszczędna, teraz moja oszczędność odzwierciedla się na pozyskiwaniu środków na nowe lalki i wyszukiwaniu mega okazji. No bo inaczej skąd przez tak krótki czas by się ich u mnie wzięło.. :P
Wiem że ten szał zakupowy nie jest dobry, i podobnie jak inni lalkowicze uskarżam się na nieustającego "chcieja" na nowe lalki. To hobby ma ogromne plusy ale też i ogromne minusy.
Po pierwsze jest PORTFELOŻERNE i uzależnia niczym seks.
Po drugie lalki odciągają uwagę od codziennych obowiązków a nawet ludzi..
Dlatego mam nadzieję że przez rok 2013 nabiorę więcej ogłady i rozumu.

Swoją kolekcję skupiłam na lalkach Barbie model muse, ale pod koniec roku równie dużo miejsca w mojej głowie zaskarbiły sobie tonnerki na ciałkach antoinette, których z pewnością będzie przybywać.

Moja kolekcja liczy sobie 20 lalek Barbie z linii kolekcjonerskiej, w tym, jedną poćwiartowaną i przeznaczoną na OOAK.
W tym 5 kenów.
Skusiłam się także na lalkę Little Dal na obitsu 11cm i na Tonnerkę Rose Basic Raven która zapoczątkuje nową erę w mojej kolekcji.
Co do małej Dal myślę że pozostanę przy jednej i zamiast w kolejną tego typu lalkę zainwestuję w cały domek-o ile będzie mnie na niego stać. Bo przecież musi być "dokuty".. :P
Poza tym 2 ciałka model muse czekają jeszcze na głowy a jak na razie służą mi do szycia.
O swoim szyciu nie będę się rozpisywać, wstyd mi że szyję tak mało, a najlepsze projekty wciąż siedzą w głowie.. Myślę że początki były neizłe a później się stoczyłam i zaczęłam szyć masówkę - rzeczy zwykle i takie "nie moje".. Tonnerka sprawiła że na nowo zachciało mi się szyć.
Tyle że nie mogę..
Otóż poszłam z chłopakiem i jego kolegami do klubu gdzie mieli maszynę "boksera"..
Razem z chłopakiem tłukliśmy w worek, zaś reszta ekipy na dobre ugrzęzła pryz rzutkach.
Walnęłam 700 punktów na 1000 możliwych, i Bogu dzięki że byłam już rozluźniona i miałam tego dnia wyśmienity humor.. bo poza wyższą notą z pewnością też zlamałabym nadgarstek..
Na szczęście nie walnęłam tak mocno i tylko mnie pobolewa. Co niestety utrudnia mi codzienne czynności.. w tym szycie czy malowanie :(
Koledzy chłopaka nie wiedzą że mnie boli :P
To było moje pierwsze starcie z tą maszyną więc mam nadzieję poprawić swoje wyniki i walić bardziej poprawnie technicznie.. wezmę też bandaż elastyczny.. ^^

W moim przypadku nie sprawdza się teoria że osoba która szyje miniatury i studiuje sztukę, ma delikatne dłonie i anielską cierpliwość..

Wracając do tematu lalek, to w tym roku zdobyłam ich w sumie 22-23 ..i coraz częściej myślę o przerzedzeniu kolekcji na rzecz innych bardziej spektakularnych modeli.
Nie potrafię ściśle określić KTÓRYCH lalek z pewnością chce się pozbyć więc jeśli ktoś miałby na którąś chrapkę niech pisze, a ja sprawę przemyślę.

Po zakupie Jacka uświadomiłam sobie że ciągnie mnie w stronę lalek kostiumowych, charakterystycznych, bardziej dopracowanych niż basicowe wersje.. kocham swich sztywniaków ale też coraz większa sympatią darzę lalki artykułowane.
Poza tym kolejny raz napiszę że lalek Tonner przybędzie-wciągnęły mnie na dobre.

Póki co muszę się wstrzymac z kupnem lalek na rzecz samej siebie. 17 stycznia amy z chlopakiem bal kończący jego studia.

Kupiłam na te okazję suknię w stylu starego hollywood.. długą, pięknie skrojoną, syrenią..


Czeka mnie jeszcze wiele wydatków na tę okoliczność więc trzymajcie kciuki za sprzedaż ubranek.
I niech mnie ktoś kopnie żebym wreszcie zaczęła się rozwijać w tym co robię..
moje lenistwo jest okropne.


PS :
Moja pasja zarabia sama na siebie dzięki temu że sprzedaję uszyte ubranka
i to mnie cieszy bo w końcu mogę powiedzieć MAM COŚ SWOJEGO
Jasne że fajnie byłoby zarabiać więcej,
ale dodam tę historię ku przestrodze  :
-Krótka opowieść. Żył sobie wielki biznesmen, który wybrał się na wakacje na jakąś daleką plażę. Pewnego dnia podczas spaceru natknął się na lokalnego rybaka, który leżał na leżaczku z wędką w jednej ręce a piwem w drugiej i korzystał z pięknej pogody. Biznesmen od razu zauważył pomysł na biznes. Miejscówka do łowienia ryb była kopalnią złota. "Dlaczego jesteś taki głupi" zapytał rybaka. Wypożycz jakąś łódź, zatrudnij kilka osób i za kilka lat twój mały sklepik zamieni się w wielki biznes wart kilka milionów dolarów. Rybak zapytał "No i co byś zrobił jak już miałbyś te kilka milionów dolarów?" Biznesmen odpowiedział "No cóż, miałbym tyle wolnego czasu, że mógłbym przesiadywać na słońcu całymi dniami i pić piwo!".

3 komentarze:

  1. ależ nazbierałaś stadko piękne!!!! nie ważne,że "sztywniary" ale JAKIE!!!

    a z tym boksowaniem to ty uważaj!twoje delikatne rączki zarabiają na twoje hobby,więc....żebyś potem nie "leżała" i piwa nie piła.... :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hello from Spain: congratulations on your beautiful collection of dolls. I hope this new year you can show your clothing creations. . Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem trzeba troszkę odmiany. Kurczę! Teraz ja też chcę tonnerkę i to na ciałku antoniette :)
    Ile pani zapłaciła za tą cudną lalę? O odpowiedź prosiłabym na maila: natka.zielonka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń