Translate

czwartek, 12 czerwca 2014

Tonner DEJA VU + porównanie ciałek

Przedstawiam Wam Tonner Deja Vu Penelope Brewster,
 która przyjechała do mnie w wersji nude 
( bo firmowe ubranko całkowicie nie przypadło mi do gustu) 
Jest to już ósma szesnasto-calowa lalka w mojej kolekcji ( nie wiem jakim cudem! ).
Mimo zaawansowanego remontu mieszkania poświęciłam dzisiaj trochę czasu na zrobienie zdjęć. 
Cieszę się z jej zakupu chociaż przesyłka i opłaty importowe mnie dobiły :( Czasem myślę że mogłam kupić np rower, albo jakiś mebel, np biurko do domu zamiast nowej lalki.. ale korzystam póki jestem panną bez zobowiązań, a co! Mogę zaszaleć. 
A więc pocieszcie się trochę razem ze mną z mojej głupoty :) 
P.S. 
Nie żałuję... :P











 ***********
PORÓWNANIE CIAŁEK :
Wszystkie modelki to lalki 16" (ok. 40-43 cm wysokości)
1. Tonner Deja Vu - Penelope Brewster (redhead)
2. Tonner Antoinette - OOAK Gina Definitely Downtown
3. Integrity Toys Tulabelle - Yeti To Wear.
4. Integrity Toys FR16 - Anais McKnight
Tonner Deja Vu     Tonner Antoinette     Integrity Toys Tullabelle     Integrity Toys FR16

Tonner Deja Vu     Tonner Antoinette     Integrity Toys Tullabelle     Integrity Toys FR16
Tonner Deja Vu     Tonner Antoinette     Integrity Toys Tullabelle     Integrity Toys FR16

Tonner Deja Vu     Tonner Antoinette     Integrity Toys Tullabelle     Integrity Toys FR16

Tonner Deja Vu     Tonner Antoinette     Integrity Toys Tullabelle     Integrity Toys FR16

Tonner Deja Vu     Tonner Antoinette     Integrity Toys Tullabelle     Integrity Toys FR16

Tonner Deja Vu     Tonner Antoinette     Integrity Toys Tullabelle     Integrity Toys FR16

Tonner Deja Vu     Tonner Antoinette     Integrity Toys Tullabelle     Integrity Toys FR16

Integrity Toys Tullabelle    Tonner Deja Vu      Integrity Toys FR16    Tonner Antoinette  

niedziela, 8 czerwca 2014

brak dostępu

Witam Kochani. Tonner Deja Vu dotarła szczęśliwie do moich rączek, strój indianki uszyty, tylko jeszcze buty jej zrobię.. Ale póki co dioramy świecą pustkami a cała kolekcja lalek trafiła do pudeł. Mam remont całego mieszkania. Jako że robimy go z mamą popołudniami to nie wiem kiedy skończymy. Póki co piszę z telefonu bo komputer leży w częściach. Pierwszy post jaki dla Was przygotuję to prezenyacja ciałka Deja Vu, porównanie go z ciałkiem Tonner Antoinette i cialkami od Integrity Toys: FR2 i Tulabelle. Pozdrawiam

środa, 28 maja 2014

inspiracja Pocahontas

Startuję z nowym projektem, który od zawsze chciałam zrealizować.
W dzieciństwie -gdy miałam 7 lat rodzice pierwszy raz zabrali mnie do kina - wrażenia były ogromne. Pamiętam to do dzisiaj. Przeżycie było tym większe iż wszystko widziałam z poziomu wózka inwalidzkiego. W kinie była wtedy premiera filmu Pocahontas. Jak wiele innych dziewczynek w tamtych czasach chłonęłam bajki Disney'a. Wariatka gadająca do drzew, która kumpluje się ze zwierzakami, i skacze po kamieniach na rzece ganiając na bosaka szczególnie przypadła mi do gustu. Była tak samo odmienna jak ja. Nie żadna pierdolnięta księżniczka w różowych barchankach - chociaż i tak ją później do nich przypisali. Piękna, zwinna i dobra. Najlepsze było to że jak inne nie wyszła czym prędzej za mąż, a jej marzeniem nie było wyłącznie pranie skarpetek, chociaż kochać to ona umiała najlepiej. Miała tez cele wyższe. Chyba nie musze mówić że to moja ulubiona bajka z dzieciństwa. Mattel wypuścił z tej okazji mnóstwo lalek z postaciami filmu, ale w moim domu tez były naturalnie cele wyższe. Jednak z czasem doczekałam się swojej Pocahontas. Mama kupiła ciemnoskórą lalkę Betty Teen której sama uszyła strój identyczny jak na filmie. Ta lalka cieszyła mnie wtedy bardziej niż te o które zabiegały inne dzieci. Niestety, kiedy 2 lata temu zaczęłam kolekcjonować lalki, zdobywać na ich temat wiedzę i sama szyć miniaturowe stroje, odkryłam że lalkę od mamy zjadły szczury :( Dorosłe życie zabiło nie jedno dziecięce marzenie więc luzik. Mając dostęp do tych wszystkich kolekcjonerskich piękności 2 lata polowałam na lalkę która pasowałaby do mojej wizji szalonej indianki w skali 1/4 (16") . No i jak zobaczyłam zaciętą twarz FR-ki Anais  to pomyślałam że to właśnie to przeciwieństwo różowych cukiereczków, piękna i buntownicza jak Pocahontas. Jednak stworzenie identycznego looku jak z filmu, i dodanie jej maskotki szopa pracza byłoby zbyt banalne. Moja wersja, będzie moją wersją. Wspominając na zjeździe kolekcjonerów o swoim pomyśle usłyszałam od dziewczyn bym koniecznie odsłoniła ponętny brzuszek ciałka FR2. Zawarłam to w swoim projekcie który powolutku szyję :) A tak wyglądają jego początki :
kolorowy sznureczek z jakiegoś notesiku, atłasowy od koszulki nocnej, i ala zamsz którego nie mogłam znaleźć  w sklepach z tkaninami więc pocięłam spódnicę :P (na szczęście była paskudna).















W sieci można znaleźć mnóstwo interpretacji tej postaci.
Mi najbardziej podoba się jej odzwierciedlenie w tych dwóch rysunkach :


Trochę mi z tym zejdzie, więc cierpliwości.

poniedziałek, 26 maja 2014

Lalkowy leń i kolejna 16"-tka w drodze

18 maja byłam na zjeździe kolekcjonerów lalek w Lublinie. Narobiłam zdjęć ale nie chciało mi się ich obrabiać, tak samo było z nową suknią dla FR Anais. Nie napisałam żadnego postu i łudzę się że to nadrobię. Nie mówiąc już o tych wszystkich rzeczach które zaczęłam szyć i zostawiłam w połowie. Mam jeszcze jeden problem - 22 lalki w skali 1:6 i jedną w 1:12 można ładnie wyeksponować w tak maleńkim pokoju.. Ale jak dochodzi do tego 7 olbrzymek w skali 1:4 i do tego dzisiaj zamówiłam ósmą.. gdzie ja mam je postawić żeby to miało wygląd i się nie walało po domu ? Uch.. zaczynam panikować. Zdałam sobie sprawę że w ciągu roku - bo przez ponad pół roku nic nie kupowałam- nabyłam całą gromadkę szesnasto-calowych lalek od Roberta Tonnera i firmy Integrity Toys.. jakim cudem ? Że tak to ujmę, nie sram kasą, pracuję jak już to dorywczo i nie zrobiłam z nikogo jelenia co by mi to hobby sponsorował (i nie zamierzam). A jednak sama przed sobą wstydziłam się przyznać, ale jestem mistrzem oszczędzania :D jak patrzę na te swoje plastikowe dziewanny to mam wrażenie jakbym się na jakąś górę wdrapała..w szpilkach. Bogu dzięki mimo to nie jestem takim dusigroszem żebym na bliskich oszczędzała czy o siebie nie zadbała tylko już hobby i klapki na oczach. Czyżbym nareszcie osiągnęła równowagę ? Fajne uczucie. ale GDZIEŚ muszę dorobić jakąś półkę. Słyszę że przeważnie trzymacie lalki w pudełkach.. ale mój pokój i tak już zrobił się stricte lalkowy więc jakoś nie mam serca trzymać lalek "w szafie". Ich widok mnie inspiruje.
Wiem że wiele razy mówiłam że koniec z tonnerkami w mojej kolekcji, ale jak tylko wypatrzyłam że Tonner wyprodukował nową całkiem odmienną od reszty serię lalek Deja Vu, no to już wiedziałam że kiedyś jakaś się mi do domu przybłąka. Wszystkie są piękne. Wybór jest naprawdę trudny. Ich ceny bardzo się wahają od 99 do prawie 300$ w epokowych sukniach. Ja jednak jako osoba szyjąca nie czuję przywiązania do firmowych ubranek, co więcej ubranko tego modelu lalki w moim mniemaniu jest tragiczne. Udało mi się znaleźć aukcję z golasem no i kliknęłam "kup teraz". Tak więc czekam na Penelope Brewster o ciemnych miedzianych włosach, błękitnych oczach i na ciałku przypominające to monsterkowe. Te lalki mają w sobie maksimum wdzięku i jak to określił kolega Jacek "subtelny erotyzm na twarzy". Jak już koledzy namawiają mnie do zakupu , a koleżanki które zawsze krzyczały bym wreszcie jakąś kasę na koncie dłużej przetrzymała piszą "kupuj, zamawiaj" no to Wiecie.. poczułam się ROZGRZESZONA. Jako że zbliża się dzień dziecka a ja mam w sobie z niego jeszcze całkiem sporo (humoru) -co mnie trzyma z dala od psychiatry- to też będę świętować A CO :P A teraz parę zdjęć poglądowych z sieci (http://forum.dollplanet.ru/viewtopic.php?f=22&t=44942)






No i żebym teraz znowu nie zapeszyła, jak wcześniej z Anais i oby gdzieś mi tam jej ocean po drodze nie wchłonął.. bo bankrutowi taka wizja się nie uśmiecha. Brrr..

czwartek, 15 maja 2014

Work in progress ( EDIT - zdjęcia postępów )

Cóż, póki co siedzę w  domu bez pracy (bo jestem za stara -26l. !!! - i nie chcą mi odprowadzać zus-u i składek zdrowotnych), dostaję świra. Chcę do ludzi ! Wszelkiej rozrywki dostarcza mi najlepsze hobby na świecie - tu zawsze jest co robić, czym zająć myśli i do tego nie jest bezproduktywne - nice. I znajomi oczywiście. Ostatni weekend był strasznie szalony, zdradzę tylko że koleżanka kupiła już dmuchany materac special for me, a ja nie wiedziałam że tak łatwo można dogadać się z Włochem który z języków obcych zna jedynie słowa niecenzuralne. Na tygodniu równie miło, poza zdjęciami które pstrykałam w ilości mnogiej - mogliście je oglądać w poprzednich postach - odwiedziło mnie parę b. fajnych osób, w tym Annetttet z >flickr< :) Nasze pogaduchy z pewnością nie skończą się na jednym popołudniu w tym tygodniu, bo już w niedzielę mamy większe spotkanie lalkarzy, na którym z pewnością jeszcze podładuję swoje baterie lepszą energią.


Póki co zabrałam się za urządzanie szklanej oranżerii. Tak droga zabawka nie może świecić pustkami pośród innych dioram. Zdobyłam do niej piękne gałązki z drobnymi kwiatuszkami które upatrzyłam na magazynach pewnego hipermarketu. Miały iść już jako zwrot do producenta ale udało mi się je odzyskać :D Dziś od rana strugam deseczki na podłogę z drewnianych szpatułek lekarskich które mam od mamy. Mam też wiele koszyczków z kwiatami które przyniosła mi do domu jeszcze przed tym jak dowiedziałam się o istnieniu lalek kolekcjonerskich i całym tym hobby. Zapytałam wtedy - ale po co mi to ? że niby co ja z tym zrobię..? A teraz są jak znalazł :D Mebelki które chcę wykorzystać także dostałam od mamy, gdy byłam małą dziewczynką. Pamiętam jak rozpakowywałam je w przedpokoju na podłodze tak strasznie cieszyłam się wtedy z prezentu. Dobrze że przetrwały mimo rzucenia ich w kąt gdy wyrosłam z zabawek. TAK WYROSŁAM Z NICH. Niektórzy ludzie wciąż mają wątpliwości gdy słyszą o moich zainteresowaniach. To hobby nawiązuje do dzieciństwa, jednak takich lalek, takich wnętrz, czy innych miniatur u małego dziecka w pokoju nikt nie uświadczy. No chyba że ktoś z rodziców się tym pasjonuje. Mimo nielicznych komentarzy, cieszę się bo zdecydowana większość ludzi reaguje bardzo ale to bardzo pozytywnie na tą pasję. Są wręcz zaintrygowani. Tego bloga nie prowadzę jedynie dla siebie, czy dla kolekcjonerów, ale właśnie dla takich ludzi, którzy słyszą o kolekcjonerstwie lalek czy miniaturach po raz pierwszy. Najbardziej cieszy mnie to, że mogę się dzielić swoimi zamiłowaniami z osobami które są tym zaskoczone a jednocześnie chłonne wiedzy. Lubię ludzi z otwartym horyzontem na świat, szczerych i ciekawych życia. Nie zaściankowych i mających gotową listę słów jakimi mogą określić rzeczy które są dla nich obce, których się boją i na których totalnie się nie znają. Normalne u ludzi są chęci poznawania tego co nowe, a nie szufladkowanie czy wrzucanie kolekcjonerów do jednego wora z ludźmi z zaburzeniami psychicznymi czy jakimiś zboczeniami. Bardzo się cieszę że mogę realizować się w swojej pasji i jednocześnie SIAĆ ZARAZĘ  na innych :D ale taką strasznie pozytywną :) kocham to gdy ludzie się uśmiechają, wierzę że karma wraca, i chciałabym tych uśmiechów widzieć jak najwięcej.

A więc teraz postanowiłam się na nowo realizować w aranżacji wnętrz. Architektura krajobrazu, czy ogrodu jest mi obca, ale ryzyk-fizyk, może coś z tej oranżerii wyjdzie. Póki co jeszcze nic w niej nie ma, mam za to odpowiednio dużo elementów  które mogę w niej wykorzystać. Mam nadzieję że do wieczora zajdą w niej spore zmiany. Pozdrawiam wszystkich czytelników, starych i nowych :)

EDIT:

DODAJĘ FOTKĘ  z tym co dzisiaj udało mi się zrobić - czyli krzywą podłogę :P przemalowane meble, tapicerka na fotelach, zamontowanie ramy na górze i częściowe ukwiecenie..  brakuje jeszcze stolika i mnóstwa detali.




piątek, 9 maja 2014

Anioł stróż

Zazwyczaj nie mam żadnego pomysłu na zdjęcia czy szytą kreację, ale pod koniec zdjęć zaczynam dostrzegać to co właśnie wylazło w trakcie tworzenia. 
Wszystkie lęki, obawy, odczucia znajdują swoje ujście w tym co robię, to czego mi brakuje, to czego potrzebuję i w co chcę wierzyć. To co mnie aktualnie nurtuje. 

W sesji biorą udział:   FR:16 Anais - w ciemnej sukience uszytej przeze mnie, i Tonner Rose Raven w białej sukni od Uchi Soto. Sukienka jest szyta z podwójnie złożonych tkanin.
Miłego oglądania.






 ***