czwartek, 15 czerwca 2017

hafty i tiule & nowy kącik krawiecki

Jak dzisiaj zdążę, to lalka załapie się na sesję w plenerze. Korzystam z paru dni wolnego i przypominam sobie jak się szyje i jakie to przyjemne.
Najlepszy moment - 20 minut nie widziałam co szyję i do ostatniej chwili nie wiedziałam co wyjmę spod stopki maszyny, oczywiście chodzi o dół sukienki. Taki urok szycia miniatur. Zostało jeszcze dopasować górę i parę poprawek...
Ogromnie się cieszę, że ten remont jest już za mną. W szczególności cyklinowanie podłóg. Kupiłam nowe meble, duże biurko na którym mogę się wygodnie rozłożyć, a 2m szafa wreszcie mieści wszystkie tkaniny, akcesoria i inne duperele do miniatur. Jak to wszystko fruwało po mieszkaniu, nic nie mogłam znaleźć. Teraz będę korzystać do woli :D





środa, 31 maja 2017

zaległości - SUKNIA Z TRENEM

Ależ Was zaniedbuję. Gdy już coś uszyję, jak tą suknię (w rękach) to zbieram mnóstwo przydasiów do sesji zdjęciowej, 100 pomysłów jak ją przedstawić, na końcu sukienka idzie do nowego właściciela a ja nagle myślę "kurcze miałam przysiąść do tego tydzień temu po pracy"... Niestety pomysł na tą sesję musi pozostać moją słodką tajemnicą, a Wam wstawiam chociaż te parę zdjęć po pół roku, które zrobiła koleżanka na zjeździe kolekcjonerów w Lublinie. Suknia cała wyszywana jest koralikami w kolorze granatu i szafirowym. Rozpinana z przodu i z elastycznymi ramiączkami, bo lalka niestety sama się tak nie wygnie :) Żal mi było się tej sukni pozbywać, ale niech to będzie motywacją do szycia kolejnych, ładniejszych. Wolność towarzysząca tworzeniu to jest to... można odpłynąć, uwolnić się od myśli, i przenieść marzenia do rzeczywistości. Dotknąć własnych pomysłów. Tak to już jest, że człowiek chciałby chwycić choćby cząstkę swych marzeń w ręce... mieć coś swojego, dać nowy początek. Dlatego jedni by to zdobyć otrzymują w darze miłość, a inni pasję. Oby moja pasja nigdy nie umarła.





 azjatka ubrana jest w firmowe ciuszki, białą mini dla FR16 Anais uszyłam też dawno temu.
 Piękne boa do sukni przywiozła mi siostra z Irlandii :*





niedziela, 21 maja 2017

cześć Kochani

Tym razem nie mam nowych zdjęć swoich wytworów. Chciałabym się może delikatnie usprawiedliwić, ale też podzielić z Wami swoimi małymi radościami. A więc, wróciłam właśnie na chwilę do domku, ze szkolenia do nowej pracy (nie sposób wyrazić jak się cieszę z tej zmiany) i przez najbliższe 2 tygodnie kończę wcześniej rozpoczęty remont (no tak znowu...znacie mnie). A w tym NOWĄ PRACOWNIĘ krawiecką. Bajka! Nie mogę się doczekać efektów swojej pracy, i momentu w którym zasiądę przy nowym stanowisku i zacznę TWORZYĆ. Dzięki nowej pracy będę miała teraz więcej czasu dla siebie i dla swojej pasji do miniatur. Chciałabym się w tym nieustannie rozwijać, tak samo jak w pracy i w edukacji. Otworzyły się przede mną nowe możliwości, rozpoczął się czas o którym zawsze marzyłam. Wy też nie bójcie się sięgać po swoje marzenia, patrzeć poza horyzont, wykorzystujcie szanse i sami je sobie dawajcie. Warto pokonywać własne bariery, codziennie na nowo. Wiem, że niektórzy powiedzą "no tak łatwo ci mówić, bo nie masz zobowiązań, dzieci itp." Rodzina jest dla mnie najważniejsza, jak każdy mam swoje obowiązki, ale nauczyłam się, że nie warto w życiu ciągle tłumaczyć się, że czegoś się nie zrobiło bo... i tylko marzyć. Marzenia trzeba spełniać, sięgać po to na co zasłużyliśmy i wiedzieć żeby tej ręki nie wyciągać po to co należy się innemu. Znać swą wartość, ale cały czas się doskonalić, nie cofać się.. a będzie pięknie. Patrząc realnie, przed ponownym wyjazdem powinnam doszlifować mieszkanie, a nuż widelec zdążę jeszcze coś uszyć i zabrać to ze sobą, by zrobić zdjęcia w miejscach, które chcę dopiero odkryć. Chciałabym Was zasypać tymi zdjęciami :D buziaki

piątek, 23 grudnia 2016

Sweet Home

Nie ma to jak w domu.
Kocham w nim być i dłubać w miniaturach. Nie myśleć o pracy i stresie.
Nowy, wiszący na ścianie dom dla "szesnastek" powolutku się urządza. W dolnym pokoju stoi już świąteczna choinka. Ostatnio byłyśmy też z dziewczynami na lalkowym zjeździe. Pan konduktor długo nas nie zapomni ;) Dobrze mieć czasem taki relaks. Potrzebuję go.
Na zdjęciach są nowe rzeczy które uszyłam, jednak w pełni zaprezentuję je później.
Życzę Wam wspaniałych Świąt, spokoju, żadnych zmartwień, zdrowia, ciepła od otaczających Was ludzi, lekkiej pracy, spełnienia wszystkich marzeń. Moja Kicia śle Wam całuski :) Pozdrawiam









niedziela, 4 grudnia 2016

Urządzamy się

  Mam pecha do aparatów. Dostałam wczoraj trzeci od przyjaciela "do moich lalków" ale póki nie zainwestuję w lepszy to będzie kiszka, przynajmniej przyjaciół mam niezawodnych. 
Wywaliłam jedną starą półkę pod śmietnik i zaczęłam coś cudować. 
Miał być domek dla Barbie.... a rozpędziłam się do skali 1:4
Lalki ok 42cm mają nowe miejsce do focenia i siedzenia. W pokoju mieści się bez problemu choinka 60cm ;) 
jest źle bo nie mogę zaleźć tapety. Czeka mnie jeszcze dużo prac wykończeniowych, tapicerowanie itd...
TO ZDJĘCIE TO JEDYNIE ZAPOWIEDŹ
Dużo się u mnie,
dzieje ale chyba skończę domek i inne rzeczy przed świętami.
Pozdrawiam ;)

poniedziałek, 10 października 2016

Nowa piękna limitka w kolekcji.

Jakiś czas temu do mojego domu przybyła nowa lalka na ciałku FR16
Już zainspirowała mnie do nowych projektów ubrań i zdjęć. Brakuje mi tylko na to wszystko czasu i póki co możliwości. Mogę Wam ją pokazać dzięki uprzejmości mojej sąsiadki, u której skorzystałam z komputera. Także cierpliwości Kochani. Do końca roku mam nadzieję odłożyć na nowy sprzęt.
Do tej pory triumfy w kolekcji święciła Anais McKnight. Ale nie mogę się doczekać sesji fotograficznej z udziałem Elsy. Cieszę się że stary model tej buzi znowu powrócił do produkcji. Zdjęcia robiłam głównie telefonem, na kupno lepszego aparatu też przyjdzie czas.

"Decisive"
ITBE 16-Inch Capsule Collection
Limited Edition Size: 200 Dolls
Head Sculpt: Elsa 1.0
Body Type: FR:16™
Skin Tone: New Hispanic
Hair Color: Brunette
Eyelashes: Yes, Hand

Lalka przyleciała do mnie z USA w stanie NRFB :)


To jej zdjęcie promocyjne od producenta. Zwyczajowo bardzo niekorzystne dla buzi lalki co mnie zawsze denerwuje. Włosy też wyglądają na nim nijak. Jednak cieszę się, że nie zniechęciło mnie to do wybrania akurat tego modelu z serii.
 
 Zawsze przed zakupem lalki podglądam jak wygląda w rzeczywistości na zdjęciach u innych kolekcjonerów którzy ją dorwali (bo szczęście w tym hobby zawsze się przydaje)
 I tu najbardziej zachwyciły mnie jej falowane włosy, jak u kobiet ze starych fotografii.

A gdy dokopałam się do tego zdjęcia w sieci to już przepadłam. Buzia perfect. Wyróżniający się makijaż oczu na tle innych FR16. Nie jest już tak przesadny. 
Wtedy już wiedziałam CHCĘ DLA NIEJ SZYĆ


                                                   No i się szarpnęłam za kieszeń.

Kicia każdą nową lalkę wita osobiście. Traktuje je jakby były prawdziwymi ludźmi.
Przez co bardzo szanuje moje modelki, nie niszczy ich... a nawet uciekając przed odkurzaczem bardziej niż o swój ogon obawia się, że którąś z nich mogłaby przewrócić. 
Jak jej nie kochać.

                       Włosy zabezpieczone siatką. Biżuteria pakowana osobno, buciki też.



A tu prowizoryczne porównanie z Elsami nowszego typu. Lalki po bokach mają identyczny kształt twarzy. Najnowsza ma kształt z pierwszej serii. 
(makijaż robi różnicę, co ? :P )
 Niby trzy "Elsy" ale jak to mówią "nie jednemu psu na imię Burek" ;)

Jeszcze jedna nowa czeka na notkę :)
Pozdrawiam!