Translate

poniedziałek, 27 października 2014

Sklep Disney'a od środka - Dublin

Disney.. dzieciństwo, marzenia..świat pełen magii i miłości.
Pamiętam jak mama przynosiła mi kasety VHS z bajkami, jak pierwszy raz byłam w kinie z rodzicami na filmie Pocahontas.. Pamiętam do dziś scenę z bajki Chip&Dale w scenerii nocnej, pełnej cudownych roślin, nad wodą, powalone drzewo i mnóstwo świetlików.. i jak osa ciągle żadliła Donalda w tyłek, a ten z kolei pluł pestkami z arbuza :D
Byłam zakochana w sceneriach starego Disneya.. zastanawiałam się jak można narysować coś tak pięknego. Później sama starałam się rysować. Mama codziennie kupowała mi nowy blok, a przed wieczorynką układałam wszystkie rysunki w rzędach na dywanie w pokoju.
Wiele się Disneyowi zarzuca, że dziewczynki jako dorosłe kobiety potem marzą o rycerzu na białym koniu i o wielkim pałacu. Jedna z głupszych rzeczy jaką słyszałam.
Stary Disney miał prawdziwą magię. W dorosłym życiu chętnie do niej wracamy.
Dziś wkroczyła do bajek grafika komputerowa, nowe postacie są bliźniaczo-podobne. Ale wciąż nie można odmówić Disneyowi uroku. Wielu dorosłych widząc drzwi sklepu Disney'a odczuwa wielki sentyment :)
My z siostrą też nie mogłyśmy się oprzeć by nie wejść do środka!
Sorry za kiepskie panoramy ale kręciłam się tam jak szalona..




 urocze maluchy !


 Zestaw księżniczek na choinkę : 110 euro

 pojedyncze sztuki 16 euro - diabeł mnie kusił ale się powstrzymałam





 Z przyjemnością kupiłabym taką "szmaciankę" dziecku

 drugi poziom i znowu króluje tam bajka Frozen
schody całe migotały jak rozgwieżdżone niebo :)
 ELSA i ANNA 16" za 40 euro. 
 Kącik multimedialny dla dzieci :)

Druga bajka która wybijała się na tle sklepu to "samoloty".

Szkoda że tak mało było reszty bajek Disney'a w Disney'u.

wtorek, 21 października 2014

Pierwsza Blondi w domu Dark i wspólny wypad do Irlandii :)

Dalibyście wiarę ? Kiedyś miałam głupie uprzedzenia, gdy one znikły sądziłam że nazwa mojego bloga zobowiązuje i zawsze wybierałam ciemnowłose lalki. Ale nie lubię sama siebie ograniczać, a ta lalka tak chwyciła mnie na zdjęciach u innych kolekcjonerów że szok. Zakochałam się w tym jak układa się światło na jej twarzy, dzięki któremu wygląda jak żywa. Gdy leciałam do Irlandii wybór był prosty, wzięłam nową FR ze sobą i tam w biegu pstryknęłam jej kilka fotek plenerowych. Żałuję że nie mogłam jej zabrać nad morze do Bray, ale wolałam całą uwagę poświęcić wtedy bliskim. Przy okazji okazało się że nie jest tak tragicznie z moim angielskim gdy opowiadam o swojej pasji :D siostra była w szoku gdy dogadałam się nawet z parą z Francji - którą serdecznie pozdrawiam :D



Pierwszy raz w życiu byłam za granicą i pierwszy raz w życiu leciałam samolotem. Bujać w obłokach to ja zawsze lubiłam, ale latanie nad wszystkimi piętrami chmur jest niesamowite! Nie wiem czy coś to przebije.. chyba nie.




Ooooooh....!!!
Gorączka w samolocie i zapalenie uszu nie były w stanie zepsuć mi wrażeń :D 

Zdjęcia robiłam w Phoenix Park i na dziedzińcu wielkiego Muzeum w Dublinie.
Nowa FR16 to Elsa Cosmetic Surrender z linii 2014.








 Wpychając lalce w tyłek kija (żeby stała) rozbawiłam paru Irlandczyków :D

Na tle Wielkiego Monumentu w Phoenix Park (ok 770ha powierzchni) gdzie najbardziej lubią biegać jelonki. 

Włosy potargał wiatr, moje też go mocno odczuły. Następnego dnia siostra połowę mi ścięła :D i o dziwo nie żałuję. 





 
ZOO Dublin


Idziemy dalej zwiedzać..





Poznałam ciekawą projektantkę - to jej butik
Nic tylko KUPOWAĆ
 Dawna biżuteria w oryginalnych pudełeczkach 


 Musiałam go zmiażdżyć by zmieścił się w kadrze :D 
 Ławki, kręte schody, statki, w co drugim sklepie coś by przyswoił dla lalek !
 No nie dam rady pokazać Wam wszystkiego.. :(
Temple Bar (tam gdzie nadzy Szkoci nosili mnie na rękach xD ale zdjęcia nie pokażę, heheh )

To już pod domkiem.
 A tu już w drodze do raju - BRAY 


Wzięłam sobie kawałek plaży do domu ...jakieś 1-2kg xD

 A to mój najlepszy lunch (fish and chips) w życiu - ten widok, powietrze, wiatr i słońce!!!!!!
Żal było wracać do Polski...